Biologia i asceza

NIEUCHRONNE ROZCZAROWANIE

Nieuchronne jest więc rozczarowanie, które podkopuje mał­żeńską więź. Natomiast w tzw. małżeństwie z rozsądku zale­ty partnera, trzeźwo już przed ślubem ocenione, owocują w codziennym życiu, budząc zadowolenie, uznanie i wzrasta­jącą sympatię, przechodzącą często w trwałe przywiązanie. Trudno tym poglądom odmówić sporej dozy słuszności, aile też i trudno z nimi całkowicie się zgodzić, po prostu dlatego, że małżeństwo z rozsądku łatwiej propagować niż zawierać. Tym, co skłania dwoje ludzi ku sobie, nie jest rozsądek, nie rozum i wola, lecz właśnie miłość, lub przynajmniej jakaś jej namiastka, popęd, namiętność — w każdym razie uczucie, a nie rozum. Niewątpliwie, są ludzie chłodni uczuciowo, któ­rzy dobrze się nadają do małżeństwa z rozsądku, ale nie moż­na z tego robić reguły, gdyż byłaby ona w pewnym sensie przeciwna naturze. Natomiast koncepcja Massalskiej ma dużą wartość w tym punkcie, gdzie podkreśla rolę rozumu i woli w erotyzmie.

ZDOLNOŚĆ ODCZUWANIA MIŁOŚCI

Tym bardziej że zdolność odczuwa­nia takiej miłości bywa bardzo różna, zależnie od ogólnego rozwoju sfery płciowej danego człowieka (czyli od tzw. kon­stytucji płciowej), produkcji hormonów w jego ustroju, tem­peramentu, wychowania itp. A z drugiej strony — jak dobrze wiadomo — taka erotyczna miłość wcale nie wystarcza dla zapewnienia szczęścia na stałe. Wiele małżeństw zawartych z miłości rozchodzi się lub żyje niezbyt szczęśliwie wśród ciągłych zadrażnień i konfliktów. Byłam kiedyś na odczycie seksuologa dr Jolanty Massalskiej, w którym prelegentka lansowała dość oryginalną tezę. Mianowicie że miłość jest przeszkodą dla małżeńskiego szczęścia, ponieważ wkłada za­kochanemu różowe okulary, które później wspólne życie bru­talnie zdziera, ukazując daną osobę taką, jaka naprawdę jest.

MIŁOŚĆ EROTYCZNA

Miłość erotyczna z natury swej dąży do zjednoczenia fizycznego i psychicznego. Jak już podkreślałam wyżej, oba te elementy potrzebne są dla dobra potomstwa: złączenie fizyczne do jego spłodzenia, a więź psychiczna do jego wypielęgnowania i wychowania, przy którym to procesie udział obojga rodziców, ich zgoda i wzajemne uczucia są konieczne. Jeśli traktujemy miłość jako czynnik ważny z punktu wi­dzenia interesów rozrodu, to zarazem, łatwo możemy dostrzec, że czynnik ten nie jest ani konieczny, ani wystarczający. Można płodzić bez miłości — ba! nawet bez wyraźnego płcio­wego pożądania. Można też bez miłości zawrzeć małżeństwo i żyć w nim przykładnie i zgodnie, w przyjaźni i przywiąza­niu, które wytwarza się na skutek długoletniego zżycia i przyzwyczajenia. Oczywiście potrzeba do tego sporo rozsąd­ku i dobrej woli u obu stron, ale miłość erotyczna wyraża­jąca się w owym żywiołowym oczarowaniu i zafascynowaniu wcale nie jest konieczna.

NAJWAŻNIEJSZE OCZAROWANIE

Sądzą, że najwłaściwsze byłoby tu słowo „oczarowanie”, nie tylko w sensie zachwytu i fascynacji, lecz i w sensie obsesji, która wprost nie pozwala o niczym innym myśleć. Osobowość zakochanego zmienia się tak, jakby w grą wcho­dziły jakieś czary. Stąd też wierzenia ludowe często łączą miłość z „rzucaniem uroków”, z czarodziejskimi ziołami czy napojami. Miłość jest dana przez naturę jako katalizator umożliwia­jący fizyczne zbliżenie płciowe. Można w niej wyróżnić ele­ment cielesny (popęd, namiętność, pożądanie) i psychiczny (poryw serca, uczucie, ogromną życzliwość, chęć ofiary i po­święcenia się dla ukochanej osoby). Niekiedy ów czynnik uczuciowy tak góruje nad zmysłowym, że go wprost tłumi i mamy wówczas do czynienia z miłością platoniczną. Nie jest to jednak stan prawidłowy.

ŚWIADOMOŚĆ WZAJEMNEGO UCZUCIA

Wystę­powanie tej sprawy u nastolatek jest czymś nowym, „zdoby­czą” rewolucji seksualnej. Rak taki wymaga usunięcia macicy, lub znacznej jej części, gdyż stale grozi przejściem w postać złośliwą, inwazyjną. Oprócz poronień i ich następstw, nad­żerek i stanów zapalnych rolę przyczynową w powstawaniu tych form raka odgrywają również choroby weneryczne.Zwróćmy się z kolei ku tym parom, które mają istotną świadomość swego wzajemnego uczucia i jeśli zaczynają po­życie płciowe przed ślubem, to nie dlatego, że tak robią wszyscy, nie dla rozrywki ani też na próbę, lecz dlatego, że sądzą, iż ta „prawdziwa miłość” upoważnia ich do tego. Więcej — że powinna tak się wyrazić, gdyż z natury swej pro­wadzi do pełni zjednoczenia. Skoro więc taka miłość zaistnia­ła, daje ona prawo do współżycia niezależnie od tego, czy ślub się ‚już odbył, czy jest dopiero w projekcie.Czy poglądy te są słuszne?Zastanówmy się przede wszystkim, co oznacza stan zwany erotyczną miłością. Co się przez to określenie rozumie?

PRACE NAUKOWE

Przebadano dokładnie 65 spośród tych 188 przypadków — wszystkie dziewczęta były seksualnie aktywne i 36 ibyło już jednokrotnie lub więcej razy w ciąży. Biopsje wykazały u 15 z nich poważną dyspla­zję rakową in situ, jednak bez objawów iraka inwazyjnego. Notatka kończy się wnioskiem, który cytuję dosłownie: „Po­nieważ szereg prac naukowych kojarzy powstanie raka szyjki macicy z wcześnie rozpoczętym życiem płciowym, wydaje się, że badania masowe rozmazów z szyjki macicy są jak naj­bardziej wskazane z punktu widzenia socjalno-ekonomiczne- go”. Dla wyjaśnienia muszę dodać, że tzw. irak przedinwa- zyjny szyjki macicy stwierdzany bywał dotychczas tylko u kobiet w średnim wieku i w okresie klimakterium.

KTO JEST SPRAWCĄ?

Nie zawsze okazuje się on taki „łaskawy”, że chce się iżenić już po nasyceniu swego seksualnego apetytu, nie zawsze też warunki na to pozwalają i nie zawsze nawet można wskazać sprawcę ciąży (jeśli np. na wesołej prywatce partnerów taikich było kilku). Przerywania ciąży i ich po­wszechnie znane cielesne i psychiczne następstwa to tylko jeden aspekt zagadnienia. Są i inne. Dla ilustracji pozwolę sobie przytoczyć treść (krótkiej notatki zamieszczonej w „Wia­domościach Lekarskich” (1977, nr 22, str. 1740). Autorzy amerykańscy J. Feldman i współpracownicy przebadali 2655 dziewcząt w wieku od 13 do 19 lat metodą Papanicolau (ba­danie komórek z szyjki macicy w tzw. rozmazach pochwo­wych). Z tego około 13% rozmazów było nieprawidłowych — 151 wykazywało cechy zapalne, a 188 dysplazję komórkową lub bardziej poważne zaburzenia.

SEKS I CIĄŻA

Wejście w pożycie seksualne .przebiega u kobiety w ogóle inaczej niż u męż­czyzny, pierwsze stosunki są raczej tylko bolesne i stopniowo dopiero następuje ^wdrożenie do odczuwania cielesnych satys­fakcji. Przy tym warunki tych przedślubnych zbliżeń, często wprost niegodne człowieka, obawa przed ciążą, przed opinią społeczną, stosowanie iśrodków antykoncepcyjnych itp. nie pomagają w tym — raczej bardzo przeszkadzają.A zajście w ciążę też w tych okolicznościach nie jest źród­łem radości. Nawet jeśli ślub bardzo przyspieszyć, termin poczęcia i tak wyjdzie na jaw. Nie należy też do przyjem­ności — a zdarza się to wcale nierzadko — upokarzające wy­czekiwanie zgody partnera na małżeństwo i wywieranie na niego presji.

REWOLUCJA SEKSUALNA

Jest to dość logiem a konsekwencja faktu, że głębokich uczuć nigdy nie było, a to, co stanowiło urok i atrakcję tego erotycznego związku, zo­stało skonsumowane już przed ślubem. W tych warunkach małżeństwo może być odczuwane już tylko jako sama życio­wa proza i niełatwy obowiązek, od którego z ulgą się ucieka. Tym bardziej że jeśli ślub ze względu na ciążę był bardzo przyśpieszony, warunki życiowe dla nowej rodziny nie są przygotowane, często wypada mieszkać z teściami, rodzą się różne niesnaski, konflikty, przykre nastroje itp.Zresztą tzw. trewolucja seksualna nie tylko szkodzi pomyśl­ności rodziny, ale przede wszystkim nie idzie po linii istot­nych potrzeb, instynktów i interesów kobiety. Można nawet powiedzieć, ‚że krzywdzi ją, ukazując złudne miraże szczęścia na drodze, na której grozi jej wiele niebezpieczeństw, gorz­kich rozczarowań, upokorzeń i cierpień.

DECYZJA O WSPÓŁŻYCIU

Jednak wiele dziewcząt decyduje się na współżycie av tych warunkach, licząc na silniejsze związanie ze sobą partnera, na większe prawa do niego i możliwości różnorodnych psy­chicznych .presji, również ze strony rodziny i otoczenia. I nie­jedna na tej drodze dochodzi do ślubu. Toteż trudno się dziwić dużej i wciąż rosnącej liczbie rozwodów, jeśli mał­żeństwa tak stosunkowo często zawierane są na zasadzie po­dobnych mechanizmów psychologicznych. Badania wykazują, że wśród przyczyn rozwodów na pierw­szym miejscu stoją: niewierność oraz nadużywanie alkoholu przez męża. Można jednak przypuszczać, że do rozwoju takich sytuacji nierzadko — i w niemałym stopniu — przyczynia się utrata atrakcyjności zarówno samej żony, jak i ogniska domo­wego (zwłaszcza po urodzeniu się dziecka), co skłania męża do szukania rozrywek poza domem.

Scroll To Top